Rzeka Jordan i liczne pomniejsze strumienie wlewają wprawdzie do Morza Martwego co dnia aż 7 milionów ton wody, lecz dotkliwy skwar, panujący w dolinie Jordanu, powoduje jej szybkie parowanie, skutkiem czego z Morza Martwego nie wypływa żadna rzeka. Naniesione wraz z wodą sole mineralne pozostają w jeziorze, co sprawia, że jego wody należą do najbardziej zasolonych na świecie. Zawartość soli sięga w nim 30 procent, podczas gdy w większości oceanów świata zasolenie wynosi 3,5 procent. Hebrajska nazwa Morza Martwego – Jam Hamelah – znaczy „Morze Soli”. Morze Martwe często ma barwę głębokiego, metalicznego błękitu, sól zaś zagęszcza wodę tak dalece, że nie może jej wzburzyć żaden podmuch wiatru. Wysokie zasolenie sprawia też, że każdy z łatwością utrzymuje się na powierzchni wody, choć pływać w Morzu Martwym jest trudno - znacznie łatwiej jest po prostu usiąść w wodzie. Sól ma tak ostry smak, że wręcz parzy w język, a w zetknięciu ze słoną wodą każde najmniejsze zadrapanie na skórze sprawia ból. W południowej części jeziora znajdują się gorące źródła i kałuże, bogatego w związki mineralne, czarnego błota, które, jak od dawna się uważa, ma moc uzdrawiającą. Herod Wielki kąpał się w tych wodach w celach leczniczych. Rozwój turystyki doprowadził do wybudowania całych szeregów hoteli, tak zaplanowanych, aby goście mogli wygodnie zażywać błotnych kąpieli w klimatyzowanych łaźniach, zamiast cierpieć straszliwy żar nad brzegami Morza Martwego. Morze Martwe leży 396 metrów poniżej poziomu morza, w części rowu tektonicznego Al-Ghaur. W rzeczywistości nie jest ono wcale morzem, lecz jeziorem, wypełniającym dwa zagłębienia, które razem mają 76 kilometrów długości i 16 kilometrów szerokości. W wodzie o takim zasoleniu nie są w stanie przeżyć żadne ryby, ale naukowcy odkryli, że, wbrew nazwie, Morze Martwe wcale nie jest martwe, gdyż żyją w nim liczne sololubne bakterie. Wybrzeża Morza Martwego są równie godne uwagi, jak samo jezioro. W niektórych miejscach parująca woda pozostawiła na spękanej ziemi duże placki soli, a za nimi wznoszą się jałowe brunatne wzgórza, o poszczerbionych, omiatanych pyłem szczytach. Dalej na północ jałowe góry stają się bardziej czerwone, czasem w popołudniowym słońcu żarzą się purpurą, na południowych krańcach jeziora zaś stoją słupy soli. Jeden z nich jest owiany legendą; przypowieść w Biblii opisuje Sodomę i Gomorę, miasta pełne grzechu. Lot, który był prawym człekiem, otrzymał ostrzeżenie, że miasta zostaną za karę zniszczone, lecz wolno mu uciec wraz z rodziną. Pod żadnym pozorem jednak nikomu z uciekających nie wolno się odwrócić. Niestety, żona Lota nie mogła oprzeć się pokusie, by nie spojrzeć ostatni raz na swoje miasto i, jak głosi opowieść, została zamieniona w słup soli, który stoi w pobliżu współczesnego Sodomu. Morze Martwe to dziwne miejsce, tchnące nieodgadnionym pięknem. Jest ono ciche, gdyż prawie pozbawione ptasiego śpiewu, i otulone tajemniczą mgiełką nieustannie parującej wody. Duże stężenie soli i silne parowanie powodują, że unosi się nad nim często silny zapach siarki, co wraz z temperaturą przekraczającą 40 stopni Celsjusza nie zachęca do zatrzymania się tu na dłużej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz