czwartek, 25 czerwca 2015

Zamek Neuschwanstein (Niemcy)

Neuschwanstein to zamek z bajki, ozdobiony girlandami balkonów i mnóstwem wieżyczek, które wznoszą się wysoko ponad drzewami w Alpach Bawarskich. Jego budowa trwała siedemnaście lat. Jest on niezwykły, przypomina raczej scenografię teatralną (jest zresztą dziełem wybitnego monachijskiego dekoratora teatralnego Christiana Janka),  którą wymyślił król Ludwik II Bawarski jako tło do odgrywania scen z germańskich legend. Ludwik dorastał w pobliskim zamku Hohenschwangau, średniowiecznej fortecy, odbudowanej przez jego ojca Maksymiliana II i  ozdobionej malowidłami ściennymi, obrazującymi między innymi legendę o Lohengrinie. Wydaje się, że Ludwik identyfikował się z Lohengrinem, rycerzem łabędzia, i popadł w swoistą obsesję na temat mitologii germańskiej. Przedstawienie wagnerowskiego Lohengrina, które zobaczył w 1861 roku oczarowało go całkowicie i kiedy trzy lata później wstąpił na tron, jednym z jego pierwszych działań było wezwanie Wagnera na audiencję. Ludwik, dysponując pieniędzmi i władzą królewską, stał się opiekunem Wagnera, płacił jego długi i obiecał ufundować teatr i festiwal muzyczny, o jakich marzył kompozytor. Wagner odtwarzał na scenie legendy germańskie i przedstawiał publiczności walkę dobra ze złem, Ludwik zaś tworzył fantastyczny zamek, godzien pod każdym względem bohaterów tych legend. Takie nastroje oddziaływały w ograniczony sposób na Niemców pod koniec XIX wieku. Ludwika nazwano szalonym królem i uważano go za całkowicie oderwanego od rzeczywistości. Mimo że Ludwik miał upodobanie do maskarad i prowadził dziwne życie (przesypiał cały dzień i podejmował podobno przy stole ducha Ludwika XIV), Bismarck sądził, że młody król jest bystry i ma otwartą głowę, chociaż pod koniec życia Ludwika jego szaleństwo nie budziło już wątpliwości. Podobno piętnastu mężczyzn pracowało przez cztery i pół roku, rzeźbiąc samo tylko łóżko króla. Wnętrze zamku jest istną orgią różnych stylów architektonicznych, mieszanką mauretańsko-gotycko-barokową, w której znajdują się zarówno stalaktyty, jak i sala tronowa, kipiąca bizantyjskim przepychem oraz ogromna Sala Śpiewaków, starannie oświetlona i przeznaczona do przedstawień wagnerowskich. Zamiłowanie do średniowiecza nie przeszkadzało Ludwikowi wprowadzać nowoczesnej technologii. Zamek został wyposażony w system ogrzewania wykorzystujący cyrkulację ciepłego powietrza i w kuchnię z bieżącą ciepłą i zimną wodą. Mimo tej bajkowej scenerii życie króla nie układało się później szczęśliwie. W 1886 roku Ludwika, zaledwie od trzech miesięcy zajmującego nową rezydencję, uznano za niezdolnego do dalszego sprawowania rządów. Prawie natychmiast po tym nieszczęsny król utopił się.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz