piątek, 31 maja 2013

Zorze polarne (Norwegia)

Na zimowym niebie, nad pogrążoną w ciszy rozległą tundrą arktyczną, odbywa się gra dziwnych świateł. Podobne łuki i światła migoczą też daleko na południu; szczególnie dobrze widoczne są na Antarktydzie w bezchmurne, niezwykle mroźne zimowe noce. Światła takie można zobaczyć również w mniejszych szerokościach geograficznych. W średniowieczu ich pojawienie się na niebie Europy uważano za wynik walki olbrzymów na nieboskłonie lub za płonące lance, ciskane z niebios. Światła północy często widać w Szkocji, zwłaszcza w kwietniu. Pojawiają się również czterokrotnie w ciągu roku w północnej części Florydy. Najlepiej są jednak widoczne z miejsc położonych blisko biegunów magnetycznych, na przykład w północnej Kanadzie lub w Prowincji Rossa na Antarktydzie. Owe światła są znane naukowcom jako zorze polarne: północna – Aurora borealis i południowa – Aurora australis. Ściśle rzecz ujmując, nie są one wcale zjawiskiem ziemskim, gdyż przyczyną ich powstawania jest Słońce, i występują one wysoko nad Ziemią. Słońce emituje niekiedy migoczące światło, które jest wynikiem eksplozji o sile równej wybuchowi niewyobrażalnej wprost liczby bomb atomowych. Wyrzucone wtedy cząstki słoneczne mkną przez cały kosmos z prędkością światła. Na skutek działania ziemskiego pola magnetycznego następuje zakrzywienie toru ich ruchu i zderzają się one z innymi cząstkami w atmosferze, obdarzając je ładunkiem elektrycznym. Pozbywające się ładunku elektrycznego cząsteczki promieniują światłem, widocznym na nocnym niebie jako zorza. Powodem występowania owych świateł nad obszarami polarnymi jest to, że ziemskie pole magnetyczne zmienia tor ruchu cząsteczek, podążających ku rejonom równikowym, kierując je ku biegunom magnetycznym. Zorza jest zjawiskiem urzekającym. Wielkie łuki świetlne przecinają w poprzek niebo, ich barwy zaś mienią się od czystego fioletu, poprzez wszystkie kolory tęczy, do pomarańczowej czerwieni. Obejmują rozległą część nieba – jedna z zórz północnych utworzyła łuk długości około 5000 kilometrów i wysokości ponad 150 kilometrów. Istnieje kilka odmian zórz. Swój różny wygląd prawdopodobnie zawdzięczają pojawianiu się na różnej wysokości w atmosferze. Pospolitsze z reguły występują na wysokości 65-105 kilometrów, a tak zwane draperie pojawiają się około 115 kilometrów nad ziemią. Najwyższe zorze mogą być oddalone od powierzchni Ziemi aż o 1000 kilometrów. Można przypuszczać, że zorze czerwone występują częściej w wyższych warstwach atmosfery, gdzie powietrze jest rozrzedzone i istnieje mniejsze prawdopodobieństwo zderzeń cząsteczek. Tam, gdzie częściej dochodzi do zderzeń, występują zorze fioletowe, nisko – najpowszechniejsza jest zieleń. Jakkolwiek nauka wyjaśniła zjawisko pojawiania się tańczących świateł, nie utraciły one nic ze swej aury tajemniczości i pozostały jednym z najpiękniejszych widowisk przyrody.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz