poniedziałek, 14 lipca 2014

Grande Place (Belgia)

Victor Hugo, dziewiętnastowieczny pisarz francuski, który przez pewien czas mieszkał w Brukseli, określił Grande Place jako najpiękniejszy plac miejski Europy, i wielu ludzi zgodziłoby się z tym stwierdzeniem. Jest tam ogromny ratusz w stylu flamandzkiego gotyku, wykwintny pałac królewski i wysokie, zdobione złoceniami domy gildii kupieckich. Miasto poraża oczy bogactwem małych, strzelistych wieżyczek i ornamentów, ozdobnych attyk, posągów, gargulców, popiersi, medalionów, herbowych dzikich zwierząt, kolumn i balustrad, przypominających dekoracje do bajecznie bogatej opery. Na placu codziennie odbywa się targ kwiatowy, a w niedzielne poranki ptasi. Niegdyś burgundzka szlachta odbywała tutaj turnieje, ale początki historii placu były prozaiczne: był miejskim targiem starej Brukseli, osady powstałej na błotnistych brzegach Senny i żyjącej z handlu. Prace nad ratuszem, zwanym Hôtel de Ville i zajmującym większą część jednej strony placu, rozpoczęły się w 1402 roku, a znaczną ich część ukończono w 1480 roku. Godna uwagi jest, wysoka na 91 metrów, strzelista wieża projektu Jana van Ruysbroeka, architekta księcia burgundzkiego, pochodząca z połowy XV wieku. Na jej szczycie znajduje się pięciometrowa miedziana statua świętego Michała Archanioła, depczącego diabła. Pełni ona rolę chorągiewki, wskazującej kierunek wiatru. Fasadę zdobi ponad 100 posągów, zrekonstruowanych w XIX wieku. Wewnątrz budynku znajdujemy bogato zdobione pokoje, zawieszone brukselskimi kobiercami i wspaniałymi obrazami. Dwie fontanny na wewnętrznym dziedzińcu wyobrażają główne rzeki Belgii: Skaldę i Mozę. Po przeciwległej stronie placu znajduje się Maison du Roi, który wbrew nazwie nigdy nie był rezydencją króla, lecz gubernatorów wyznaczanych przez hiszpańskich władców Niderlandów. Całkowicie przebudowany w latach 1873-1895 w oryginalnym, bogatym szesnastowiecznym stylu, stanowi obecnie muzeum historii miasta. Jedna z najciekawszych wystaw zawiera ponad 300 kostiumów, które w ciągu paru stuleci zostały ofiarowane miejskiej maskotce, tak zwanemu Manneken Pis. Brukselscy magnaci handlowi urządzali w domach cechowych spotkania, służące interesom i rozrywce. Początkowo domy te były drewniane. W 1695 roku miasto oblegała armia francuska, która bombardowała je nieustannie przez 36 godzin i zburzyła 16 kościołów oraz tysiące domów. Po tych zniszczeniach kupcy hojnie wyłożyli pieniądze na odbudowę budowli w przesadnie ozdobnym i okazałym stylu barokowym. Domy noszą nazwy nadane im przez fantazję ludową, zazwyczaj związane ze zdobieniami. Le Renard (Lis)pod numerem 7 ma nad wejściem złotego lisa. Victor Hugo mieszkał pod numerem 26, zwanym Le Pigeon (Gołąb). Postać jeźdźca wieńczy numer 10 L’Arbre d’Or (Złote Drzewo). Numer 5, La Louve (Wilczyca), należał do gildii strzelców; ma nad drzwiami płaskorzeźbę, przedstawiającą Romulusa i Remusa, karmionych przez wilczycę. Na szczycie dachu znajduje się olbrzymi złoty feniks, właściwy symbol podniesionej z popiołów Brukseli



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz