Nareszcie skończyłam czytać kolejną książkę. Opowiada ona historię młodej Hiszpanki, która będąc nastolatką, wyjechała do Anglii, w Londynie poznała Nasrada, znacznie od siebie starszego Afgańczyka, zakochała się w nim do szaleństwa, a nawet z miłości do niego przeszła na islam, jak się później okazało, na pokaz. Wyszła za niego za mąż, wyjechała z nim do Afganistanu, gdzie wówczas obowiązywało surowe prawo szariatu, wprowadzone przez talibów. Musiała się przyzwyczaić do noszenia burki, znosić zniewagi i poniżenie ze strony teściowej, a także bardzo ciężko pracować, mimo to nie skarżyła się mężowi, nie chcąc go martwić.Ponieważ, kiedy po raz drugi przyjechali do Afganistanu, a właściwie jeszcze na granicy pakistańsko-afgańskiej, okradziono ich, w tym skradziono im pieniądze i paszporty, nie mogli wrócić do Europy, tak jak planowali, po kilku dniach. Maria w prymitywnych warunkach urodziła Nasradowi dwoje dzieci: synka, kiedy po raz pierwszy pojechała do rodzinnej wioski Nasrada, a córeczkę, dwa lata później. W końcu, po wielu latach siostra głównej bohaterki poruszyła niebo i ziemię, żeby wraz z pomocą jednego z funkcjonariuszy Straży Obywatelskiej, ukrywającego swoją prawdziwą funkcję, zdobyć dla niej i jej dzieci hiszpańskie paszporty i żeby kupić im bilety lotnicze, a Maria i tak, po dwóch miesiącach, spędzonych na Majorce, wróciła do Afganistanu. A kiedy w końcu wróciła do Hiszpanii na dobre, nawet nie zadzwoniła do męża. A książkę polecam wszystkim, którzy interesują się tematyką Afganistanu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz