Skończyłam czytać kolejną książkę. Jej autorka, a jednocześnie główna bohaterka, uzależniona od narkotyków Angielka Natalie Welsh, w 2001 roku zabrała swoją czteroletnią wówczas córeczkę Nikitę na wakacje do Wenezueli. I wszystko byłoby dobrze, gdyby Natalie w drodze powrotnej nie musiała przewieźć pięciu kilogramów kokainy. Została zatrzymana przez służby celne i skazana za przemyt narkotyków na dziesięć lat więzienia, które miała odsiedzieć w koszmarnych warunkach, wśród morderstw, gwałtów i wojen gangów, wobec których nawet strażnicy byli bezsilni. Po czterech latach, jako pierwsza kobieta z Europy Zachodniej, uciekła z wenezuelskiego więzienia i przez Kolumbię wróciła do Anglii.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz